23, data mierzenia i ważenia, więc next screen z Vitalii:

Nie jestem zbytnio usatysfakcjonowana, no ale czego oczekiwać, skoro przez rok rozwalałam metabolizm wpierdalając i głodząc się na zmianę? Na wymiarach też dużej różnicy nie ma, ale już mniej się wszystko trzęsie, było bardziej kiślowate, teraz wszystko jest galaretowate. Jeszcze trochę i… Dobra, bez pośpiechu. Następny pomiar 31. I do tego czasu nie tykam wagi. Wyciągnę baterie. Powoli, i konsekwentnie. Uda sie. Nie zawalam. Ćwiczę. Nie ma szans żebym przytyła, albo nic nie schudła. Poza tym jak idzie wolno, to idzie tłuszcz, bo mięśnie i woda szybko lecą.

a teraz właściwie sie czuje jakbym zawaliła. Na obiad robiłam otrębowe kluski z serem, no i szczerze mówiąc wyszło niejadalne gówno. No 3 byly w miare, to zjadłam. Ale zamiast sobie ten jebany obiad odpuścić to zrobiłam sałatke z wędzonym kurczakiem (ilość na bulionówkę) i zjadłam banana zaplanowanego jako dodatek do klusków. No niby nic takiego, gdyby nie ten banan i 3 kluski to bym to olała. Ale były, więc dziś nie będzie kolacji. Tak na wszelki wypadek. A jutro i tak środa więc jak w sam raz – oczyszczająca. Płynna będzie.

A jutro idę z koleżanką na zakupy. Miałam ciuchów nie kupować no ale… no wyprzedaże… a t-shirty i bluzy mogą być trochę wiszące :d Albo buty, niezależnie od wagi rozmiar ten sam :d

No i jak w temacie, powody dla których warto schudnąć 😉

Można na wielu motylkowych forach/blogach znaleźć listę 40 powodów. Nie mam zamiaru kopiować – podam swoja 😉

1. Dużo fajnych ciuchów wygląda ładnie tylko na szczupłych osobach

2. Śmiesznie to wygląda, gdy chłopak i dziewczyna idą razem, a ona ma grubsze nogi niż on

3. Przy pracy stojącej każdy kilogram ma znaczenie, im lżejsza, tym lżej :d

4. Za duża koszulka to nie problem, za mała trochę wiocha

5. Więcej chorób grozi osobom otyłym

6. Nic nie skrzypi gdy siadasz na kiepskiej ławce

7. Nikt nie zarzuci, że nie ma gdzieś miejsca przez ciebie

8. Musisz przejść przez coś wysokiego – lekkiej łatwiej się podciągnąć

9. Ktoś cie dotyka, i nie boisz się że poczuje fałdki

10. Nikt na ciebie krzywo nie patrzy, gdy pozwolisz sobie na coś niezdrowego

11. Mniej się pocisz

12. nie wlewasz się na miejsce obok w np. autobusie, czy pociągu

 Bilans:śniadanie:

bułka z ziarnami, sałata, ogórek, pomidor, 2 plastry chudej drobiowej wędlinyobiad: 

3 otrębowe kluski,

sałatka z wędzonym kurczakiem (sałata, pomidor, ogórek, kukurydza, wędzony kurczak, sos- jogurt naturalny, majonez, ketchup, czosnek, majeranek, pieprz),

bananŚniadanie :d

Trzymajcie się ;***

ŻYWIENIE W TRENINGU

To, co spożywamy przed i po treningu oraz

określona ilość i czas przyjęcia pokarmu, ma ogromne znaczenie dla naszej

wydolności, dla mięśni i ich rozwoju, a także wpływa na organizm i jego

regenerację powysiłkową

Wszystko uzależnione jest od glikogenu

i jego stężenia w mięśni ach

i wątrobie. Po wykorzystaniu rezerw węglowodanowych zaczyna

pojawiać się często zmęczenie, spadek siły i formy, natomiast po treningu konieczne jest uzupełnienie

tych rezerw.

Podczas treningu aerobowego,

zwłaszcza kiedy celem jest odtłuszczanie się, nie zaleca się spożywania

węglowodanów, a zwłaszcza tych o wysokim indeksie glikemicznym.

Podawanie ich może bowiem zahamowywać proces lipolizy i powodować uwalnianie

glukozy z wątroby. Natomiast w przypadku treningu siłowego postępowanie jest

inne. Nawet w dietach

niskowęglowodanowych ta ilość cukrów, która jest przeznaczona na dany dzień,

zwykle zalecana jest właśnie w okolicach okołotreningowych,

ewentualnie, jeśli ilość na to pozwala, również na śniadanie. W diecie kulturysty

dopuszczalne węglowodany, to zwykle te o niskim indeksie glikemicznym, które

powoli podnoszą poziom glukozy we krwi i tym samym zapewniają stałe źródło

energii i te polecane są zwłaszcza do spożycia przed treningiem siłowym, na

śniadanie, i w posiłku w godzinę po treningu. Węglowodany proste dopuszczalne

są jedynie w trakcie wysiłku, jeśli trwa on dłużej niż godzinę oraz zaraz po

treningu, by jak najszybciej uzupełnić braki.

Spożywanie węglowodanów przed treningiem jest

ważne nie tylko ze względu na możliwości wysiłkowe, które bez dostarczenia

cukrów są znacznie niższe, ale również ze względu na ochronę mięśni . Bowiem kiedy wysiłek się

przedłuża, wówczas organizm zaczyna pozyskiwać energię z aminokwasów

zgromadzonych w mięśni ach.

Tak więc węglowodany przed wysiłkiem chronią mięśnie przed katabolizmem.

Nie wszyscy doceniają jeszcze znaczenie posiłku

przyjętego zaraz po treningu. Kiedyś sądzono, że powinno się go przyjąć do godziny

czasu po treningu, następnie ten czas skrócono do trzydziestu minut.

Ostatnie badania wskazują, że powinno się spożyć białko w ilości 0,2 g/kg m.c

wraz z węglowodanami w ilości 0,8 g/kg m.c. w ciągu 10 minut po treningu.

Podczas pierwszych 2 godzin po treningu

regeneracja jest najszybsza. Im szybciej przyjmiemy węglowodany, tym szybciej

nastąpi odnowa glikogenu. Spowodowane to jest stymulowaniem

uwalniania insuliny przez węglowodany, co zwiększa ilość glukozy pobieranej

przez komórki mięsni i stymuluje wytwarzanie glikogenu, a ponadto błony komórek

mięśni owych po treningu maja lepszą przepuszczalność

dla glukozy.

Coraz więcej badań poświęca się posiłkom

okołotreningowym i ich wpływie na zdolności wysiłkowe oraz regenerację

powysiłkową. Najnowsze badania wskazują, że najbardziej korzystne jest

spożywanie po wysiłku, oprócz szybko przyswajalnych węglowodanów, również

białka, bowiem takie połączenie zwiększa wydzielanie insuliny w porównaniu do

przyjmowania samych cukrów, a zwiększone wydzielanie insuliny z kolei,

przyspiesza proces syntezy glikogenu w mięśni

ach. Ponadto zastąpienie w posiłku potreningowym części węglowodanów

proteinami, wykazuje działanie anaboliczne, przyspiesza odbudowę

i wzmacnianie włókien mięśni

owych, które uległy mikrouszkodzeniom podczas wysiłku.

Żylaki to nie tylko problem estetyczny, ale poważna choroba – niewydolność żylna. Problem ten ma co druga Polka i co trzeci Polak. Nieleczone, prowadzą do zapalenia tkanki podskórnej i owrzodzeń, a także sprzyjają powstawaniu zakrzepów. Zobacz, co sprzyja żylakom.

Tętnicami krew płynie szybko, bo tłoczy ja serce, ale powrót jest znacznie utrudniony. Po pierwsze w żyłach jest mniejsze ciśnienie, a po drugie, krew płynąc w górę nóg, musi pokonać siłę grawitacji. Dopóki ściany żył są odpowiednio sprężyste, a zastawki sprawne, to żyły radzą sobie z tym świetnie. Wsparciem dla żył są również mięśnie nóg (tzw. pompa mięśniowa). Kiedy się ruszamy, kurczą się i uciskają naczynia krwionośne, pomagając transportować krew do góry.

Problemy zaczynają się w momencie, kiedy żyły tracą swoją elastyczność. Wówczas zastawki się nie domykają i część krwi płynąca w kierunku serca zaczyna się cofać. Zalegając w żyłach, z coraz większym ciśnieniem napiera na ścianki, powodując ich rozciągniecie i trwałe zniekształcenie. Skutki tego widać gołym okiem pod pustacią żylaków – sinoniebieskich, krętych wybrzuszeń tuż pod skórą.

Objawy niewydolności żylnej

Najpierw w pod koniec dnia pojawia się uczucie ciężkich nóg oraz towarzyszące mu: opuchlizna wokół kostek, kurcze łydek, uczucie drętwienia, pieczenie, a czasami świąd skóry. Na tym etapie chorobę można jeszcze powstrzymać. Jeśli tego nie zrobisz, na nogach pojawi się siateczka poszerzonych naczyń włosowatych (pajączków), zaczną dokuczać obrzęki i bóle nóg, a następnie zaczną tworzyć się żylaki.
Nieleczone żylaki prowadzą do zapalenia tkanki podskórnej i rozwoju owrzodzeń. Sprzyjają również powstawaniu zakrzepów, a to powoduje zakrzepowe zapalenie żył, które może prowadzić do groźnego zatoru płucnego.

Czynniki sprzyjające powstawaniu żylaków

Po pierwsze choroby: zapalenie stawów kolanowych, guzy i zapalenie macicy i jajników, wszelkie guzy jamy brzusznej upośledzające odpływ krwi, choroby zapalne jelit, zespół nerczycowy, zaburzenia hormonalne ze strony tarczycy oraz cukrzyca. A ponadto: wrodzone wady zastawek żył, duże zabiegi operacyjne (szczególnie w obrębie jamy brzusznej, miednicy i nóg) oraz urazy (np. złamania miednicy i kości długich nóg).

Na niektóre czynniki sprzyjające rozwojowi żylaków nie mamy wpływu. Należą do nich głównie wiek (z upływem lat żyły staja się mniej elastyczne) oraz płeć (szczególnie narażone są kobiety).

Jednak za zmiany w naczyniach żylnych odpowiada w dużej mierze niewłaściwy styl życia i złe nawyki.

Nadwaga i otyłość. Zbędne kilogramy zwiększają obciążenie, z jakim muszą borykać się nogi. Dodatkowo przez naczynia musi przepływać większa ilość krwi, i to pod większym ciśnieniem, a delikatne żyły nie zawsze sobie z tym radzą. Szczególnie niebezpieczna jest otyłość brzuszna, bo nadmiar tkanki tłuszczowej w tych partiach ciała, znacznie utrudnia krążenie krwi. Dlatego też należy zadbać o siebie stosując odpowiednią dietę. Unikać złego cholesterolu i „pustych” kalorii. Trawienie zaś można wesprzeć naturalnymi suplementami diety.

Długotrwałe stanie oraz siedzenie. Jeśli pracujesz na stojąco lub przez osiem godzin siedzisz za biurkiem, droga krwi do serca, jest znacznie utrudniona. Mięśnie nóg nie pracują, wzrasta więc ryzyko zastoju krwi w żyłach. Dlatego gdy długo stoisz, przestępuj z nogi na nogę, wspinaj się na palce, zrób kilka przysiadów. Jeśli zaś siedzisz, co jakiś czas przejdź się, poruszaj nogami pod biurkiem. Unikaj zakładania nogi na nogę Zadbaj tez o wygodne krzesło – ciężar ciała powinien spoczywać na pośladkach, nie na udach. Pod biurko wstaw podnóżek i opieraj na nim wyprostowane nogi. Po pracy przespaceruj się, a zamiast korzystać z windy, chodź po schodach.

Wysoka temperatura. Pod wpływem ciepła żyły rozszerzają się i krew w kierunku serca płynie wolniej, co sprzyja jej zaleganiu. Nie przesadzaj wiec z opalaniem, zarówno na słońcu, jak i w solarium, unikaj gorących kąpieli, okładów z borowiny, nie chodź zbyt często do sauny oraz najlepiej zrezygnuj z depilacji gorącym woskiem.

Zbyt obciążające sporty. Ruch jest znakomity, o ile nie jest zbyt forsujący. Unikaj wiec wielogodzinnych wypraw rowerowych czy pieszych oraz długich biegów. Żyłom nie służą również ćwiczenia siłowe, powodują one nadmierny wzrost ciśnienia w jamie brzusznej, uciskając położone tam naczynia, a tym samym uniemożliwiając swobodny przepływ krwi. Przy skłonności do żylaków niewskazana jest również jazda konna, wspinaczki górskie, tenis oraz squash.

Wysokie obcasy. Szpilki zostaw na wyjątkowe okazje, choć nogi wyglądają w nich rewelacyjnie, to zbyt wysoki obcas (powyżej 5 cm) zupełnie zmienia dynamikę chodu: nie pracują mięśnie stopy i ograniczona jest aktywność mięśni łydek.

Ciąża i poród. Co czwarta kobieta w czasie pierwszej ciąży, a co druga w kolejnej, zaczyna mieć problemy z żylakami (nie tylko nóg, ale tez odbytu – hemoroidy). Powstają one, gdy źle funkcjonuje zastawka w pachwinie – jeśli się nie domyka, krew cofa się i dochodzi do poszerzenia żyły udowej. Dzieje się tak dlatego, że ciśnienie w brzuchu ciężarnej kobiety jest podwyższone. Ponadto u przyszłych mam wzrasta także objętość krwi i układ krwionośny musi ją jakoś pomieścić. Aby zmniejszyć ryzyko powstania żylaków, należy pamiętać o spacerach i gimnastyce.

Terapia hormonalna. Pigułka antykoncepcyjna, może przyczyniać się do rozwoju żylaków. Dzieje się tak dlatego, iż hormony osłabiają strukturę ścianek naczyń. Jeżeli zauważyłaś u siebie objawy świadczące o niewydolności żylnej, skonsultuj to z ginekologiem, zanim przepisze ci preparat.

Palenie papierosów. Nikotyna przyspiesza niszczenie ścianek naczyń krwionośnych, przyczynia się do zwężenia żył oraz ich wapnienia. Gdy palisz, wzrasta też znacznie ryzyko powstawania zakrzepów.

Złe nawyki warto zmienić odpowiednio wcześnie, aby zapewnić sobie zdrowie i sprawność na długie lata.

 

Chyba każda z nas ma problem z doborem jakiegoś konkretnego kosmetyku. Kiedy już znalazłam odpowiedni podkład dla siebie, zaczęłam poszukiwania równie odpowiedniej kredki do oczu. Było ciężko, ale w końcu się udało! Zapraszam do dalszego postu 😉

Choćbym nie wiem jak chciała i ile bym wydała na kredki do oczu, eyelinery była to żmudna robota. Każda jedna kredka rozmazywała mi się na oku już podczas malowania, natomiast eyeliner ścierał się na powiece po dosłownie godzinie od nałożenia. Próbowałam miliona rzeczy, aby przedłużyć jego trwałość jednak zawsze kończyło się tak samo. Kiedy już straciłam nadzieję na to by moje oczy wyglądały pięknie nie tylko podczas większych okazji koleżanka dała mi wypróbować kredkę z Avonu. Nie miałam nadziei i z góry spisałam ją na straty całkiem niesłusznie!

Kredka ta bardzo długo nie pojawiała się w katalogu. Już kiedyś słyszałam o niej dobre opinie, jednak zapomniałam o jej istnieniu. Już po pierwszym wypróbowaniu wiedziałam, że to będzie TA JEDYNA, której tak długo szukam 😀 Zamówiłam sobie dwie by mieć zapas (skoro tak rzadko bywała w katalogach musiałam się zabezpieczyć!) ale z tego co widzę wróciła do regularnej oferty. Dostajemy ją w kartoniku, jej cena zawsze oscyluje od 12 do 15 zł i póki co nie widziałam by spadła niżej. Z tego co pamiętam jest dostępna chyba w czterech kolorach, ale ja oczywiście wybrałam czarną 😉

Kredka jest żelowa i ma ogromną pigmentację. Czerń jest głęboka i pięknie prezentuje się na oku. Niestety szybko się zużywa z racji tego że jest miękka i nie jest zbytnio wydajna. Dobrze jednak się struga i nie łamie. Jest to jedyna kredka, która dobrze współpracuje z moimi wrażliwymi oczami. Nawet przy malowaniu rzęs tuszem odczuwam dyskomfort i łzawię, więc ogromną wygodą jest dla mnie posiadanie kredki, która mi tego oszczędza! 🙂 Na dodatek ma prosty, fajny dizajn, który wpada w oko przez co kredka wygląda co najmniej jak ta z Inglota (a Inglotowska oczywiście wypadła przy tej blado) 😀

Jak widzicie kolor czarny to naprawdę czarny, a nie jakiś przeszarzały jak w niektórych przypadkach się zdarza. Kredka doskonale sprawdza się także na moich tłustych powiekach. Po nałożeniu odrobiny podkładu, lub bazy mogę pracować z nią lepiej niż z eyelinerem 🙂 Na pewno, gdy mi się skończy odkupię ją ponownie. I wszystkim z podobnym problemem serdecznie ją polecam!

Pozdrawiam serdecznie!Miłego weekendu 😉