Żelowa kredka do oczu: Avon Super Shock.

Chyba każda z nas ma problem z doborem jakiegoś konkretnego kosmetyku. Kiedy już znalazłam odpowiedni podkład dla siebie, zaczęłam poszukiwania równie odpowiedniej kredki do oczu. Było ciężko, ale w końcu się udało! Zapraszam do dalszego postu 😉

Choćbym nie wiem jak chciała i ile bym wydała na kredki do oczu, eyelinery była to żmudna robota. Każda jedna kredka rozmazywała mi się na oku już podczas malowania, natomiast eyeliner ścierał się na powiece po dosłownie godzinie od nałożenia. Próbowałam miliona rzeczy, aby przedłużyć jego trwałość jednak zawsze kończyło się tak samo. Kiedy już straciłam nadzieję na to by moje oczy wyglądały pięknie nie tylko podczas większych okazji koleżanka dała mi wypróbować kredkę z Avonu. Nie miałam nadziei i z góry spisałam ją na straty całkiem niesłusznie!

Kredka ta bardzo długo nie pojawiała się w katalogu. Już kiedyś słyszałam o niej dobre opinie, jednak zapomniałam o jej istnieniu. Już po pierwszym wypróbowaniu wiedziałam, że to będzie TA JEDYNA, której tak długo szukam 😀 Zamówiłam sobie dwie by mieć zapas (skoro tak rzadko bywała w katalogach musiałam się zabezpieczyć!) ale z tego co widzę wróciła do regularnej oferty. Dostajemy ją w kartoniku, jej cena zawsze oscyluje od 12 do 15 zł i póki co nie widziałam by spadła niżej. Z tego co pamiętam jest dostępna chyba w czterech kolorach, ale ja oczywiście wybrałam czarną 😉

Kredka jest żelowa i ma ogromną pigmentację. Czerń jest głęboka i pięknie prezentuje się na oku. Niestety szybko się zużywa z racji tego że jest miękka i nie jest zbytnio wydajna. Dobrze jednak się struga i nie łamie. Jest to jedyna kredka, która dobrze współpracuje z moimi wrażliwymi oczami. Nawet przy malowaniu rzęs tuszem odczuwam dyskomfort i łzawię, więc ogromną wygodą jest dla mnie posiadanie kredki, która mi tego oszczędza! 🙂 Na dodatek ma prosty, fajny dizajn, który wpada w oko przez co kredka wygląda co najmniej jak ta z Inglota (a Inglotowska oczywiście wypadła przy tej blado) 😀

Jak widzicie kolor czarny to naprawdę czarny, a nie jakiś przeszarzały jak w niektórych przypadkach się zdarza. Kredka doskonale sprawdza się także na moich tłustych powiekach. Po nałożeniu odrobiny podkładu, lub bazy mogę pracować z nią lepiej niż z eyelinerem 🙂 Na pewno, gdy mi się skończy odkupię ją ponownie. I wszystkim z podobnym problemem serdecznie ją polecam!

Pozdrawiam serdecznie!Miłego weekendu 😉

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *